Podróże małe i duże- Kasprowy Wierch i okolice cz. 3



Witajcie! dziś w ostatniej już części opowiem o naszym wyjściu na Kasprowy Wierch , o tym co nas spotkało na Podhalu  i dlaczego nam się nie chciało wracać. Oczywiście wszystko okraszone zdjęciami rzecz jasna.A wszystko zaczęło się tak....
 Wczesnym rankiem  gdzieś koło godziny 7 rano już jesteśmy w drodze do busa który odjeżdża z Zakopanego w stronę Kuźnic.  Z tego miejsca wychodzi szlak żółty a później niebieski , który prowadzi na sam szczyt Kasprowego przez Dolinę Jaworzynki .




W drodze na szczyt można wiele zobaczyć, spotkać wielu ludzi a także doświadczyć bliskości przyrody i niespotykanej ciszy. Po drodze idąc szlakiem żółtym mijamy Halę Gąsienicową a wcześniej stare chatki które w porannym słońcu dodają idyllicznego charakteru całej okolicy. Coś dla oka i dla duszy...


Pamiętać trzeba że góry to nie tylko piękne widoki, chatki, strumyki itd. pogoda w nich  niczym kobieta potrafi być zmienna, dlatego warto się zaopatrzyć w płaszcz przeciw deszczowy i ubrania na zmianę w plecaku. Najlepiej zapakowane w foliową reklamówkę czy coś podobnego. Deszcz który leje nieustannie przez trzy godziny potrafi przemoczyć do cna. Jak to mówią..." lepiej nosić niż się prosić".
 Widoki na samej górze przy dobrej pogodzie potrafią przytłoczyć swoim pięknem oraz ogromem. Dla chcących odsapnąć po drodze na Kasprowy czeka "Murowaniec" Schronisko PTTK które daje możliwość zjedzenia ciepłego posiłku, schronienia by można było dalej ruszyć ku przygodzie. Na samej górze można spotkać tłum turystów oraz dla tych co są spostrzegawczy można zobaczyć coś więcej. Nam udało się dostrzec malutką, symboliczną flagę  Kuby wbitą gdzieś miedzy kamieniami. Jak widać nasze Polskie góry przyciągają ludzi z całego świata :) 




Jest oczywiście wiele miejsc które warto zobaczyć i "liznąć" trochę historii. Jednym z takich miejsc jest Ochotnica Dolna gdzie podczas II wojny światowej niemieccy ss-mani zdziesiątkowali  miejscową ludność, wcześniej zabierając cały dorobek życia, rabując wolny inwentarz a także wszystko co miało jakąś wartość. Po wiosce natomiast zostały zgliszcza. Oby podobne historie nie miały nigdy miejsca...


http://www.ochotnica.pl/pl/231/0/-krwawa-wigilia-.html



Nie każdy wie że w górach których jest tyle piękna, działy się takie rzeczy. Dlatego warto robić wszystko by nigdy do podobnych sytuacji nie dochodziło. 

Podróż na Podhale była podróżą historyczną, podróżą krajoznawczą i napełniającą duszę przeróżnymi emocjami. Przez zachwyt, śmiech radość aż po smutek który dotarł do nas po odczytaniu tablicy pamiątkowej i wcześniejszym wysłuchaniu historii owego miejsca.
Podsumowując cała podróż była podróżą niesamowitą ze względu na ludzi których spotkaliśmy i tu serdeczne podziękowania dla Pani Beaty z giencynokoncina.   wraz ze znajomymi których też mieliśmy okazję poznać i dla naszych sąsiadów Dawida i Moniki :)
Takich ludzi nie zawsze się spotyka. 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Podróże małe i duże - Poronin i okolice cz.1

Podróże małe i duże - Poronin, okolice i souveniry cz. 2

Podróże małe i duże - Grodków, Małujowice, Brzeg