Podróże małe i duże - Poronin, okolice i souveniry cz. 2

Witam ponownie w kolejnej części opowieści o naszych podróżach. Dzisiaj przeczytać będzie można o .... no właśnie sami przeczytajcie o czym.
Wiadomo że w podróżowaniu liczy się to żeby znaleźć też czas aby troszkę od tego podróżowania odpocząć. Znaleźliśmy go i My. Podczas luźniejszego dnia  na Podhalu poszukać też warto urokliwych polan i miejsc w których turyści to rzadkość i można powiedzieć pewnego rodzaju dziwactwo. Miejsca takie mogą zaoferować nam coś więcej. Po pierwsze prawdziwość, po drugie możliwość obcowania z miejscowymi, po trzecie zaznanie spokoju, po czwarte poznanie fauny i flory która może być adekwatna do miejsca z którego akurat przyjechaliśmy. W zależności oczywiście kto czego szuka podczas podróży. My szukaliśmy ciszy i spokoju który znaleźliśmy bez najmniejszego trudu.  






Okolica tzw. "99 zakrętów" w okolicach Jeziora  Czorsztyn nad którym dumnie góruje zamek



Po takich widokach  dają człowiekowi natchnienie najwyższy czas na pamiątki ponieważ w planie na następny dzień było wejście, dlatego warto maksymalnie wykorzystać każdą chwilę na zobaczenie tak pięknych okolic. 
No i otwieramy puszkę pandory z souvenirami,a  co kupuje przeciętny Kowalski ?
Aby nie dać się nabrać trzeba patrzyć uważnie... Magnesiki, chusty, "ciupagi" itd. miejscowy sprzedawca z Krupówek powiedział że na miejsce polskich pchają się chińskie podróbki.A także Opolska porcelana??? Częstą pamiątką kupowaną jest kapelusz który jest bardzo szczególny w ubiorze Górali Podhalańskich. 
Historia mówi że kapelusz był widywany już dawniej na południu Europy. Jest on niczym honor dla ludzi Podhala a "kostki" i piórko mają ogromne znaczenie jak i cały strój. Różne przekazy różnie podają lecz prawdę znają jedynie miejscowi.


Kostki czyli muszelki kojarzą nam się z morzem, piórko u kapelusza świadczyło i świadczy czy jest się kawalerem czy też nie. Jest tu też ukryte drugie dno. Oznacza to że owe pióro trzeba było zdobyć i wyrwać orłowi który sam w sobie jest symbolem wolności. Jednym słowem trzeba było wykazać się męstwem. Symbol któremu należy się szacunek. Ilość muszelek wskazywała na to ile razy odwiedzone zostało południe a poza tym były niczym złoto i pokazywały bogactwo właściciela owego nakrycia głowy. 
Po mentalnie - historyczno- krajoznawczej  podróży po Podhalu znów wracamy by odpocząć. Jednak zanim cokolwiek przedtem...czas cosik przekąsić a po dniu pełnym emocji, podróży, widoków i spotkań z miejscowymi najlepiej smakuje danie miejscowej kuchni.... Chyba nie trzeba przedstawiać Kwaśnicy?


Świetna na regenerację sił, konkretna zupa w słusznej porcji dla prawdziwego mężczyzny. 
 Teraz można odpoczywać :) Pozdrawiamy 




  




Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Podróże małe i duże - Poronin i okolice cz.1

Podróże małe i duże - Grodków, Małujowice, Brzeg