Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Giencyno Koncina. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Giencyno Koncina. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 8 lipca 2018

Podróże małe i duże- Kasprowy Wierch i okolice cz. 3



Witajcie! dziś w ostatniej już części opowiem o naszym wyjściu na Kasprowy Wierch , o tym co nas spotkało na Podhalu  i dlaczego nam się nie chciało wracać. Oczywiście wszystko okraszone zdjęciami rzecz jasna.A wszystko zaczęło się tak....
 Wczesnym rankiem  gdzieś koło godziny 7 rano już jesteśmy w drodze do busa który odjeżdża z Zakopanego w stronę Kuźnic.  Z tego miejsca wychodzi szlak żółty a później niebieski , który prowadzi na sam szczyt Kasprowego przez Dolinę Jaworzynki .




W drodze na szczyt można wiele zobaczyć, spotkać wielu ludzi a także doświadczyć bliskości przyrody i niespotykanej ciszy. Po drodze idąc szlakiem żółtym mijamy Halę Gąsienicową a wcześniej stare chatki które w porannym słońcu dodają idyllicznego charakteru całej okolicy. Coś dla oka i dla duszy...


Pamiętać trzeba że góry to nie tylko piękne widoki, chatki, strumyki itd. pogoda w nich  niczym kobieta potrafi być zmienna, dlatego warto się zaopatrzyć w płaszcz przeciw deszczowy i ubrania na zmianę w plecaku. Najlepiej zapakowane w foliową reklamówkę czy coś podobnego. Deszcz który leje nieustannie przez trzy godziny potrafi przemoczyć do cna. Jak to mówią..." lepiej nosić niż się prosić".
 Widoki na samej górze przy dobrej pogodzie potrafią przytłoczyć swoim pięknem oraz ogromem. Dla chcących odsapnąć po drodze na Kasprowy czeka "Murowaniec" Schronisko PTTK które daje możliwość zjedzenia ciepłego posiłku, schronienia by można było dalej ruszyć ku przygodzie. Na samej górze można spotkać tłum turystów oraz dla tych co są spostrzegawczy można zobaczyć coś więcej. Nam udało się dostrzec malutką, symboliczną flagę  Kuby wbitą gdzieś miedzy kamieniami. Jak widać nasze Polskie góry przyciągają ludzi z całego świata :) 




Jest oczywiście wiele miejsc które warto zobaczyć i "liznąć" trochę historii. Jednym z takich miejsc jest Ochotnica Dolna gdzie podczas II wojny światowej niemieccy ss-mani zdziesiątkowali  miejscową ludność, wcześniej zabierając cały dorobek życia, rabując wolny inwentarz a także wszystko co miało jakąś wartość. Po wiosce natomiast zostały zgliszcza. Oby podobne historie nie miały nigdy miejsca...


http://www.ochotnica.pl/pl/231/0/-krwawa-wigilia-.html



Nie każdy wie że w górach których jest tyle piękna, działy się takie rzeczy. Dlatego warto robić wszystko by nigdy do podobnych sytuacji nie dochodziło. 

Podróż na Podhale była podróżą historyczną, podróżą krajoznawczą i napełniającą duszę przeróżnymi emocjami. Przez zachwyt, śmiech radość aż po smutek który dotarł do nas po odczytaniu tablicy pamiątkowej i wcześniejszym wysłuchaniu historii owego miejsca.
Podsumowując cała podróż była podróżą niesamowitą ze względu na ludzi których spotkaliśmy i tu serdeczne podziękowania dla Pani Beaty z giencynokoncina.   wraz ze znajomymi których też mieliśmy okazję poznać i dla naszych sąsiadów Dawida i Moniki :)
Takich ludzi nie zawsze się spotyka. 

niedziela, 24 czerwca 2018

Podróże małe i duże - Poronin, okolice i souveniry cz. 2

Witam ponownie w kolejnej części opowieści o naszych podróżach. Dzisiaj przeczytać będzie można o .... no właśnie sami przeczytajcie o czym.
Wiadomo że w podróżowaniu liczy się to żeby znaleźć też czas aby troszkę od tego podróżowania odpocząć. Znaleźliśmy go i My. Podczas luźniejszego dnia  na Podhalu poszukać też warto urokliwych polan i miejsc w których turyści to rzadkość i można powiedzieć pewnego rodzaju dziwactwo. Miejsca takie mogą zaoferować nam coś więcej. Po pierwsze prawdziwość, po drugie możliwość obcowania z miejscowymi, po trzecie zaznanie spokoju, po czwarte poznanie fauny i flory która może być adekwatna do miejsca z którego akurat przyjechaliśmy. W zależności oczywiście kto czego szuka podczas podróży. My szukaliśmy ciszy i spokoju który znaleźliśmy bez najmniejszego trudu.  






Okolica tzw. "99 zakrętów" w okolicach Jeziora  Czorsztyn nad którym dumnie góruje zamek



Po takich widokach  dają człowiekowi natchnienie najwyższy czas na pamiątki ponieważ w planie na następny dzień było wejście, dlatego warto maksymalnie wykorzystać każdą chwilę na zobaczenie tak pięknych okolic. 
No i otwieramy puszkę pandory z souvenirami,a  co kupuje przeciętny Kowalski ?
Aby nie dać się nabrać trzeba patrzyć uważnie... Magnesiki, chusty, "ciupagi" itd. miejscowy sprzedawca z Krupówek powiedział że na miejsce polskich pchają się chińskie podróbki.A także Opolska porcelana??? Częstą pamiątką kupowaną jest kapelusz który jest bardzo szczególny w ubiorze Górali Podhalańskich. 
Historia mówi że kapelusz był widywany już dawniej na południu Europy. Jest on niczym honor dla ludzi Podhala a "kostki" i piórko mają ogromne znaczenie jak i cały strój. Różne przekazy różnie podają lecz prawdę znają jedynie miejscowi.


Kostki czyli muszelki kojarzą nam się z morzem, piórko u kapelusza świadczyło i świadczy czy jest się kawalerem czy też nie. Jest tu też ukryte drugie dno. Oznacza to że owe pióro trzeba było zdobyć i wyrwać orłowi który sam w sobie jest symbolem wolności. Jednym słowem trzeba było wykazać się męstwem. Symbol któremu należy się szacunek. Ilość muszelek wskazywała na to ile razy odwiedzone zostało południe a poza tym były niczym złoto i pokazywały bogactwo właściciela owego nakrycia głowy. 
Po mentalnie - historyczno- krajoznawczej  podróży po Podhalu znów wracamy by odpocząć. Jednak zanim cokolwiek przedtem...czas cosik przekąsić a po dniu pełnym emocji, podróży, widoków i spotkań z miejscowymi najlepiej smakuje danie miejscowej kuchni.... Chyba nie trzeba przedstawiać Kwaśnicy?


Świetna na regenerację sił, konkretna zupa w słusznej porcji dla prawdziwego mężczyzny. 
 Teraz można odpoczywać :) Pozdrawiamy 




  




poniedziałek, 18 czerwca 2018

Podróże małe i duże - Poronin i okolice cz.1

   
   Witajcie! dzisiejszy wpis jak i następne wpisy owocować będą w tematykę iście górską, góralską i wszelaką związaną z naszymi pięknymi Tatrami które mieliśmy zaszczyt odwiedzić po raz kolejny. Niezliczone ilości szczytów do zdobycia, urokliwe polany i doliny które wiosną, latem, jesienią i zimą przyciągają rzesze turystów a poza tym cieszą oko i duszę. Miejscowy folklor, muzyka i oczywiście kuchnia której nie sposób ominąć. To wszystko trzeba zobaczyć i poczuć całym sobą by poczuć ducha gór.
Nasza opowieść się zacyna tam gdzie "Giencyno Koncina". Tak własnie z tego miejsca Giencyno Koncina  nasze kroki zmierzały ku Gubałówce i dalej i dalej...
Pensjonat w którym nocowaliśmy aż 8 nocy( jak dla nas mało :P ) prowadziła i prowadzi przemiła  Pani Beata która dokładała starań by pobyt u podnóża gór był czymś wyjątkowym. O tym jednak na koniec. 
Zanim jednak o tym napiszę krótka relacja z naszych wędrówek po Podhalu. Nasz potok wędrówek zaczął się od Gubałówki która jest znana wszędzie w okolicy i dla każdego kto wędruje po górach, jest ona znana podobnie jak Kasprowy Wierch czy Giewont. Niektórzy mówią żartobliwie że Gubałówka jest przedłużeniem słynnych Krupówek na których można znaleźć wszystko. Sam szczyt ma wysokość 1126 m n.p.m. Na górę prowadzi parę szlaków lecz my wybraliśmy się mniej uczęszczanym szlakiem żółtym który skrzętnie schował się gdzieś za chatką jeszcze w Poroninie  by doprowadzić nas do szlaku czarnego który najwidoczniej chce piąć się ku górze i zaprowadzić do samiućkiego Zakopanego.  Z resztą sami zobaczcie.....








Pewien napotkany w dolinie Chochołowskiej góral powiedział....jak jest duszno i nad górami są kłęby chmur lepiej nie wychodzić bo bedzie padać.  Nie mylił się.....

Pozdrawiamy czytelników i wszystkich napotkanych na podróżniczym szlaku 




Co warto przeczytać...

Zlatokopecký skanzen obok miasta Zlaté Hory

 Skansen „Zlatorudné mlýny“ (Czechy, blisko granicy z Polską) położony jet między miejscowościami Zlaté Hory i Ondřejovice. Przy nim znajduj...